Choroba – kiedy ciało krzyczy dość

Choroba – kiedy ciało krzyczy dość

Zdrowie

Jego istotę oddał znany każdemu polski wieszcz Jan Kochanowski w swojej fraszce. „Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie jako smakujesz aż się zepsujesz”.  Jak „się zepsujesz” to wiadomo – chorujesz. Tradycyjny podział chorób na fizyczne i psychiczne nie odzwierciedla jednej podstawowej rzeczy – często jeden rodzaj choroby wypływa z tego, że w tym drugim obszarze są jakieś zaburzenia i w efekcie stanowią zwartą całość, tak jak zwartą całością jest ludzkie ciało.

Diagnoza

Czym ona jest wie każdy. Przychodzi człowiek do lekarza i mówi co go boli w ciele a lekarz na tej podstawie, używając swojej wiedzy chorobę nazywa. Nazwanie choroby pozwala z nią „walczyć”. Diagnoza pozwala wdrożyć specjalistycznego leczenie, które czasami jest wystarczające do wyleczenia ale czasami nie.

„Leczenie” nieco z innej perspektywy

Patrząc na chorobę tylko i wyłącznie z poziomu diagnozy i specjalistycznego leczenia, ograniczamy potencjał ludzkiego organizmu do samoleczenia. ciało mówi zawsze, w zdrowiu, w chorobie, w szczęściu – mówi posłuchaj mnie, jestem ważne, bądź we mnie, szanuj mnie, przyglądaj się co się we mnie dzieje. Dokładnie tak w Tobie a nie z Tobą. To co się w nim dzieje to płynąca przez nie rzeka życia wypełniona emocjami. Tam gdzie ta rzeka  płynie, czasami dynamicznie, czasami powoli meandrując ale płynie do przodu to żyjesz bez szczególnych dolegliwości, z katarem od czasu do czasu, podwyższającym się ciśnieniem jak się wkurzysz, złością od czasu do czasu na siebie czy „tego drugiego” ulatującą w mig po zwykłym ludzkim „przepraszam”. Tam gdzie rzeka nie płynie bo nie uwolniłeś silnych emocji i nie posłuchałeś własnego ciała tworzysz chorobę. Tylko istota tkwi w tym, że emocje słabo rozpoznajemy na poziomie na którym ich zatrzymanie a potem kumulowanie tworzy chorobę. Do tego jeszcze dochodzi to, że już od początku życia ciało w spadku po przodkach dostaje określony bagaż emocjonalny, o którym nie wiesz nic a nic.

Choroby zapisane w rodzie – jak trauma transgeneracyjna wpływa na zdrowie

Wiele osób zmaga się z chronicznymi chorobami, których medycyna nie potrafi jednoznacznie wyjaśnić. Często mówi się wtedy o psychosomatyce, stresie lub genetyce. Ale co, jeśli źródłem problemu jest coś głębszego – nierozpoznana, dziedziczona trauma z poprzednich pokoleń? W ujęciu ustawień systemowych Berta Hellingera, popartych wieloletnią praktyką samego Bera Hellingera jaki i wielu terapeutów, dziedziczymy nie tylko geny, ale także emocje, losy i nierozwiązane konflikty naszych przodków. Mogą one manifestować się w naszym życiu w formie niepokojów, powtarzających się wzorców…… a nawet chorób.

Choroba jako wyraz lojalności wobec rodu

W ustawieniach systemowych mówi się o nieświadomej lojalności. To mechanizm, w którym członek rodziny – często dziecko, ale najczęściej wnuk – „bierze na siebie” los lub emocje kogoś z wcześniejszych pokoleń, aby przywrócić równowagę w systemie rodzinnym. Może być tak, że osoba z autoagresją „nosi” gniew dziadka, kobieta z problemami ginekolgicznymi połączona jest z prababką, która straciła dziecko, człowiek z depresją niesie los przodka, który popełnił samobójstwo a jego imię zostało wykreślone z rodzinnej pamięci. Przykłady można mnożyć.

Spójrz na chorobę w rodzinie inaczej

Choroba może być głosem przeszłości, domagającej się uznania. Dzięki ustawieniom systemowym możemy spojrzeć szerzej – nie tylko na swoje choroby ale przez te choroby na los tych którzy byli przed nami.

Jeśli czujesz, że nosisz coś, co nie jest Twoje – być może to czas, by się temu przyjrzeć

Zapraszam Cię do bezpiecznej pracy z systemem rodzinnym i uzdrawiania historii, które już nie muszą się powtarzać.

Koszyk
Przewijanie do góry