Choroba dziecka to przypadek czy miłość za każdą cenę

Czy choroba dziecka to przypadek? A może wołanie o uwagę, miłość, bezpieczeństwo? 

Warto zadać sobie pytanie: co tak naprawdę kryje się pod powierzchnią objawów?

Czy za koszmarami, lękami, moczeniem nocnym, spektrum autyzmu i wieloma innymi diagnozami może kryć się emocjonalna historia rodziny?

Emocje dzieci jako język, który trzeba zrozumieć

Dzieci nie mają jeszcze narzędzi, by wyrażać swoje potrzeby w sposób dorosły. Ich emocje są surowe, bezpośrednie – często przejawiają się w zachowaniach, które dla otoczenia są niezrozumiałe lub trudne. Emocje dzieci bywają odbiciem nie tylko ich własnych doświadczeń, ale też emocjonalnego klimatu panującego w domu.

Dziecko choruje – a rodzic szuka odpowiedzi. Czy to przypadek? Genetyka? A może – choć brzmi to dla niektórych zaskakująco – rękawica rzucona przez dziecko, by zatrzymać uwagę, przywołać miłość, przypomnieć, że coś w systemie rodzinnym jest niewypowiedziane?

Choroba jako komunikat systemowy

Z perspektywy pracy w ustawieniach systemowych– choroba dziecka może być lojalnością wobec historii rodowej. Dziecko potrafi nieświadomie „nosić” lęki, traumy i nierozwiązane konflikty przodków. Ból dziadka, który zginął na wojnie, samotność babci, której nikt nie widział w żałobie, pamięć o dzieciach, które się nie narodziły, o członkach rodziny, którzy ze względu na chorobę zostali zapomniani, o przemocy doświadczonej przez przodków – te historie nigdy nie opowiedziane mogą odbijać się echem w emocjach i zachowaniu dziecka.

W takiej pracy nie pytamy: „Co jest nie tak z dzieckiem?”, ale raczej: „Dla kogo to dziecko choruje? I w jaki sposób można mu pomóc”.

Lęki, koszmary, ciało somatyzujące emocje

Dzieci doświadczają chronicznych lęków, nocnych koszmarów czy dolegliwości, które nie mają jasnego medycznego uzasadnienia. Diagnozy bywają różne: zaburzenia psychosomatyczne, zaburzenia lękowe, spektrum autyzmu.

Zamiast jedynie tłumić objawy, warto zapytać: jakie emocje stoją za tym zachowaniem? Jakie potrzeby dziecko próbuje wyrazić, jakie obrazy kryją się za tymi objawami?

Często okazuje się, że lęk dziecka to odzwierciedlenie napięcia matki lub ojca a czasami obojga rodziców. Koszmary mogą być przeżytymi i wypartymi ciężkimi doświadczeniami rodziców, może dziadków a może jeszcze kogoś innego.

Historia młodego mężczyzny

Jak bardzo o tym jak przeszłość ma wpływ na dzieci niech posłuży ta historia młodego mężczyzny. Młody mężczyzna zawiera związek małżeński a po roku wraz z żoną cieszą się wspólnie przyjściem na świat córeczki. Jest tylko jeden problem – dziecko jest nadwrażliwe sensorycznie, nie można go dotykać, co bardzo utrudnia opiekę. Badania, diagnozy, różne sposoby zaradzenia zaistniałej sytuacji nie znajdują odpowiedzi. Nikt nie zadaje pytań o przeszłość. A odpowiedź jest właśnie tam, w przeszłości i młodym mężczyźnie. Dla niego jako dziecka każda wyciągnięta w jego stronę ręka dotykająca jego ciała to była ręka ojca, który w alkoholowym szale po prostu bił. W ciele tego mężczyzny to zostało na wielu poziomach a dziecko tylko pokazywało co jest do uzdrowienia. I tutaj historia się nie kończy bo to od młodego mężczyzny zależy czy wyruszy w mroki swoich traum, dotknie zranionego serca i ciała, uwolni i uzna, że jest już dorosły i bezpieczny a z nim bezpieczna jest jego córka.

Czy miłość dziecka ma granice?

Dzieci kochają lojalnie – często za bardzo. Potrafią „wziąć na siebie” to, czego nie uniósł rodzic. Nie robią tego świadomie. Ich miłość bywa bezwarunkowa, a jednocześnie – tragiczna. Przejawia się chorobą, wycofaniem, buntem, izolacją.

I tu pojawia się pytanie, które warto zadać każdemu rodzicowi:

Czy Twoje dziecko nie kocha Cię zbyt mocno, skoro aż choruje, byś je zobaczył? A może zobaczył to co w Tobie wymaga uzdrowienia.

Terapia jako przestrzeń do zobaczenia całego systemu

W ustawieniach systemowych – nie pracujemy tylko z dzieckiem. Pracujemy z historią rodziny, z niewypowiedzianymi emocjami, z tajemnicami, które wciąż mają moc odbierając to co jest tu i teraz zamiast zostać w przeszłości.

Bo kiedy dziecko choruje, często choruje też cały system rodzinny. A uzdrowienie zaczyna się wtedy, gdy dorośli biorą odpowiedzialność za własne emocje, zamiast nieświadomie przekazywać je dzieciom. Może to Ty jesteś tym dzieckiem w swojej chorobie.

Co z tym zrobić?

Choroba dziecka nie musi być tragedią. Może być zaproszeniem do głębszego spojrzenia, do uzdrowienia nie tylko dziecka, ale i całego systemu rodzinnego. To wezwanie do miłości – tej, która widzi, akceptuje, uzdrawia, ale nie oczekuje poświęcenia. Do tego trzeba olbrzymiej odwagi i otwartości. Otwartości na każdym poziomie również w tym co takie trudne i takie ciężkie. To trudne i ciężkie naprawdę może odejść w miejsce mu należne. Wymaga to również wiedzy i determinacji. Warto przeczytać „Dzieci, które chorują za rodziców” Bruno Clavier. Może ta lektura naprowadzi Cię na to co może pomóc.

Koszyk
Przewijanie do góry